Zawsze powtarzam, że uwielbiam sesje narzeczeńskie.

To dla mnie naprawdę sama przyjemność móc się z Wami spotkać przed ślubem, w luźnej atmosferze.
Czasem oczywiście zdarza się (tak jak było w tym wypadku), że mamy problem z ustaleniem terminu
– bo Wy dopinacie ostatnie szczegóły dotyczące tego Wielkiego dnia i każda wolna chwila jest na wagę złota,
a u mnie w sezonie, cóż – sesja goni sesję.
I mimo, że początkowo, sesja miała odbyć się w kwitnącym sadzie, uważam, że nie ma tego złego, prawda?

Wybraliśmy się z tą fantastyczną dwójką na przemiły spacer
( w pełnym słońcu, bo o 12!) brzegiem Wisły w Modlinie.
Krajobraz jest tam na tyle różnorodny, że mieliśmy w czym wybierać. To była wspaniała przygoda!
Zapraszam na Love story Kasi i Kamila (a to dopiero początek tej drogi!).